Rowerem do pracy? Świetnie. Byle z głową.

15 maja obchodzimy Dzień Dojazdu Rowerem do Pracy. To dobra okazja, by przypomnieć, że rower to nie tylko sposób na korki i lepszą kondycję. To także pełnoprawny udział w ruchu drogowym, a więc odpowiedzialność — za siebie i innych.

Rowerzyści przechodzacy przez przejście przez tory.

Codzienna trasa do pracy szybko staje się rutyną. Znamy skrzyżowania, zakręty, przejazdy kolejowo-drogowe. I właśnie wtedy najłatwiej o błąd. Bo rutyna potrafi uśpić czujność.

Przed przejazdem kolejowo-drogowym rowerzysta powinien zwolnić, rozejrzeć się i upewnić, że może bezpiecznie przekroczyć tory. Nie ma tu miejsca na słuchawki odcinające od otoczenia, zerkanie w telefon czy przejazd „na pewniaka”. Przed każdym przejazdem trzeba zachować pełne skupienie i upewnić się, czy z żadnej strony nie nadjeżdża pociąg.

Rower daje niezależność. Ale bezpieczeństwo daje możliwość dojechania do celu — i spokojnego powrotu do domu. Dlatego w Dniu Dojazdu Rowerem do Pracy warto wybrać dwa kółka, ale też jedną prostą zasadę - na przejeździe nie improwizujemy. Patrzymy, słuchamy, myślimy.

Bo najlepszy dojazd do pracy to ten, który kończy się „przy biurku”, nie na poboczu.