Rozsądni ludzie na przejazdach kolejowo-drogowych

Rozsądny człowiek nie musi udowadniać, że zdąży. Rozsądny człowiek wie, że na przejeździe kolejowo-drogowym wygrywa nie ten, kto jest pierwszy, ale ten, kto bezpiecznie dojedzie do celu.

Samochody przed zamkniętym przejazdem

Przed torami warto zrobić coś, co brzmi banalnie, ale działa: zwolnić, rozejrzeć się i upewnić, że można kontynuować jazdę. Nie wjeżdżamy na przejazd, jeśli za nim nie ma miejsca. Nie ruszamy „na ogonie” auta przed nami. Nie traktujemy czerwonego światła jak sugestii. Migające czerwone światło oznacza zakaz wjazdu - nawet wtedy, gdy rogatki są jeszcze podniesione albo pociągu nie widać. To nie jest moment na negocjacje z losem. Los zwykle ma gorsze warunki umowy.

Rozsądek to także cierpliwość. Po przejechaniu pociągu trzeba poczekać, aż rogatki całkowicie się podniosą, a sygnalizacja zgaśnie. Na sąsiednim torze może nadjeżdżać kolejny skład. Kilkadziesiąt sekund oczekiwania to niewielka cena za bezpieczeństwo.

W sytuacji awaryjnej również liczy się trzeźwe działanie. Jeśli pojazd utknie na przejeździe, należy jak najszybciej opuścić auto, zadbać o bezpieczeństwo pasażerów i zadzwonić pod numer 112, podając dane z Żółtej Naklejki PLK. To pozwala służbom dokładnie zlokalizować przejazd i podjąć działania, które mogą zapobiec tragedii.

Rozsądni ludzie nie ryzykują dla minuty. Na przejeździe wybierają zasadę prostą jak szlaban: czerwone - stoję, brak miejsca - czekam, nie mam pewności - sprawdzam.