Dlaczego pośpiech na przejeździe kolejowo-drogowym jest najgorszym doradcą kierowcy?

„Zdążę przed rogatkami”, „pociąg jest jeszcze daleko”, „to tylko kilka sekund”. Właśnie od takich myśli często zaczynają się niebezpieczne sytuacje na przejazdach kolejowo-drogowych. Pośpiech zawęża uwagę, skłania do ryzyka i sprawia, że kierowca zaczyna traktować czerwone światło jak sugestię, a nie bezwzględny zakaz wjazdu.

Zbliżenie na sygnalizator na przejeździe

Tymczasem przejazd nie jest miejscem na negocjowanie z czasem. Pociąg ma ogromną masę i nie może zatrzymać się równie szybko jak samochód. Maszynista, nawet gdy zauważy pojazd na torach, może nie mieć możliwości uniknięcia zderzenia.

Dlatego przed przejazdem trzeba zwolnić, obserwować znaki i sygnalizację oraz upewnić się, że za torami jest wystarczająco dużo miejsca, by bezpiecznie zjechać. Nie wolno wjeżdżać na przejazd przy migającym czerwonym świetle, podczas opuszczania rogatek ani wtedy, gdy po drugiej stronie utworzył się korek. Kilka minut spóźnienia można wyjaśnić. Skutków pochopnej decyzji czasem nie da się cofnąć.

A co zrobić, gdy samochód utknie między rogatkami? Nie czekać. Należy natychmiast wyłamać rogatkę pojazdem i opuścić tory

Na przejeździe najlepszym doradcą nie jest zegarek, lecz rozsądek. Zwolnij. Sprawdź. Przejedź dopiero wtedy, gdy masz pewność, że możesz zrobić to bezpiecznie.